Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Slide background
Slide background

Wyruszyliśmy, by pokłonić się Nowonarodzonemu

Tegoroczny Orszak Trzech Króli, który wyruszył z parafii św. Michała Archanioła w Witkowicach, zgromadził nie tylko rzesze witkowian, ale również mieszkańców okolicznych miejscowości m.in. Malca, Bulowic i Kęt. „Pierwszy raz byłem przy organizacji orszaku w Bielsku-Białej, gdy tam odbywał się on po raz pierwszy” – mówił Kazimierz Witold Nowakowski, wieloletni nauczyciel witkowickiej szkoły. „Później miałem przyjemność zarazić tą ideą w Gminie Porąbka, a kolejnym etapem było miejsce mojej pracy – Wikowice” – dodał nauczyciel historii, podkreślając zaangażowanie proboszcza witkowickiej parafii, ks. Stanisława Lipowskiego, w organizację wydarzenia. „Cieszę się, że ks. proboszcz Stanisław Lipowski z entuzjazmem podszedł do tej inicjatywy i możemy już kolejny, trzeci raz, wspólnie iść w Orszaku Trzech Króli” – podkreślił, zwracając uwagę na fakt, że we wszystkich tych miejscowościach inicjatywa toczy się już własnym życiem, rozwija się, angażując wielu mieszkańców, którzy realizują własne pomysły.

Zorganizowany już po raz trzeci w Witkowicach Orszak Trzech Króli rozpoczęła Msza św. w kościele pw. św. Michała Archanioła. „Oni przyszli za gwiazdą, zobaczyli Dziecię, oddali Mu pokłon. My także gromadzimy się na Mszy św., uznajemy w Jezusie Boga i chcemy złożyć Mu pokłon, ale także złożyć swoje dary, złożyć samych siebie w ofierze” – mówił na rozpoczęcie proboszcz ks. Stanisław Lipowski. W homilii kapłan tłumaczył znaczenie Święta Objawienia Pańskiego. „Nie pozwólmy, by to święto było tylko romantycznym wspomnieniem jakichś tajemniczych królów, których nawet liczba nie jest pewna. Nie traktujmy tych wydarzeń, jako ślicznych bajkowych historii. Wsłuchajmy się w to, czego naprawdę uczy nas ta uroczystość” – apelował, odnosząc się do hasła tegorocznej edycji, które ma przypominać uczestnikom, że Bóg jest dla wszystkich ludzi, przyszedł, aby odkupić każdego człowieka i czeka na wszystkich. „Bóg się objawił, by ludzie Go ujrzeli. Nie tylko objawił się Żydom, nie tylko tym wybranym, świętym i wspaniałym. Bóg objawił się poganom, niewierzącym, i wszystkim, którzy byli pogardzani i odpychani” – wyjaśnił i zaznaczył, że pierwszą lekcją, jaka wypływa z dzisiejszego święta, jest prawda o Bogu, który pragnie objawić się każdemu człowiekowi, nawet temu, który odszedł daleko, grzesznikowi. Kapłan zaapelował również, by zawsze wierzyć w dobro drugiego człowieka. Drugą lekcją była nauka płynąca z wędrówki Mędrców do Betlejem. „Mędrcy odnaleźli Jezusa. Szczęśliwi dotarli do Niego, ich pragnienia się spełniły. Dzięki temu są dziś czczeni we wszystkich kościołach świata. Ale spójrzmy na ich drogę do Betlejem. Mędrcy opuścili swoje rodzinne strony, opuścili domy, zaryzykowali daleką wędrówkę nie zważając na niebezpieczeństwa i trudności. I my musimy coś opuścić, jeżeli naprawdę chcemy dotrzeć do Jezusa. Tylko wtedy odnajdziemy Boga, jeżeli będziemy w stanie opuścić nasze przyzwyczajenia i słabości. Tylko wtedy mamy szansę odnaleźć drogę do Betlejem, gdy zaryzykujemy trud przemiany serca, rozpoczniemy walkę z tym, co jest przyziemne i grzeszne” – nawoływał, zachęcając, by za przykładem Królów, podnieść wzrok znad ziemi i spojrzeć w niebo. „Mędrcy idą prowadzeni przez gwiazdę. Podnieśli wzrok znad ziemi i spojrzeli w niebo. Zobaczyli gwiazdę, która przywiodła ich do Chrystusa. Tylko wtedy dostrzeżemy naszą gwiazdę prowadzącą nas do Boga, gdy będziemy potrafili oderwać wzrok od tego, co jest przyziemne. Tylko wtedy dostrzeżemy naszą Gwiazdę Betlejemską, gdy nasze spojrzenie na świat będzie przepełnione wiarą” – stwierdził i zachęcił do zwrócenia uwagi na jeszcze jedną naukę, którą pozostawili Królowie. „Przyszli oni do Betlejem, oddali pokłon Jezusowi i dali mu swoje dary. Złoto – znak królewskiej godności, kadzidło – znak, że to Dziecię jest faktycznie Bogiem, i mirrę używaną w czasie każdego pogrzebu. Królowie oddali Jezusowi to, co było cenne i potrzebne w życiu ludzi, co było najcenniejsze” –  kontynuował, zapraszając do oddania Bogu tego, co ma największą wartość dla człowieka. „Może ten nasz cenny czas, którego ciągle nam brakuje” – zastanawiał się, zaznaczając, by nie był to tylko okruch czasu, ale by człowiek składał Bogu w darze całego siebie.

Po nabożeństwie uformowano barwny korowód, który wyruszył malowniczymi ulicami wsi. Wędrowców prowadziła gwiazda, za którą podążali Trzej Królowie. W tym roku towarzyszyły im anioły, a także kozy, pies i osioł, który przybył na witkowicki orszak prosto z „żywej szopki”, powstałej przy kościele w Bulowicach. Oślica Maja, to jedno ze zwierząt mieszkających w gospodarstwie burmistrza Gminy Kęty – Krzysztofa Jana Klęczara. Kozami natomiast, na co dzień troskliwie opiekuje się Bartłomiej Wójcik – jeden z nowych lektorów w parafii w Witkowicach. W orszaku uczestniczyli również przedstawiciele sołectwa, lokalnych organizacji, dzieci i młodzież oraz całe rodziny. Wszyscy radośnie śpiewali kolędy i pastorałki przy akompaniamencie akordeonisty. W kolorowym pochodzie szczególnie efektownie prezentowały się dzieci oraz młodzież. Odziani w barwne peleryny wszyscy radośnie wymachiwali kolorowymi flagami.

Na scenie przy remizie Ochotniczej Straży Pożarnej, w specjalnie zbudowanej na tę okazję szopce, Maryja tuliła zziębnięte dzieciątko, a Józef wypatrywał nadchodzących w królewskim orszaku wędrowców. Po dotarciu na miejsce, zebrani wysłuchali słów św. Mateusza Ewangelisty o Mędrcach ze Wschodu, którzy podążając za blaskiem gwiazdy dotarli do Betlejem. Następnie przedstawiona została krótka inscenizacja, w trakcie której królowie oddali pokłon Świętej Rodzinie oraz złożyli przyniesione dary: złoto – atrybut królewski, kadzidło – symbol boskiej chwały oraz mirrę – znak cierpienia.

W rolę Mędrców wcieliły się panie z Klubu Seniora „Pod Złotym Dębem”: Anna Kobiela – odgrywająca w Orszaku rolę króla Europy – Kacpra, Maria Spiesz – orszakowy król Afryki – Baltazar oraz Krystyna Kapuścińska – Król Azji – Melchior. W tym roku Świętą Rodzinę „zagrali” państwo Mitoraj z dwuletnim synkiem Erykiem, który był Jezuskiem, a jego starsza siostrzyczka Judyta asystowała mu z koleżanką Mileną jako aniołki. „To ogromne przeżycie wcielić się w rolę Świętej Rodziny. Już od miesiąca czuliśmy napięcie” – mówili wzruszeni.

W budowę stajenki zaangażowali się ochoczo mieszkańcy Witkowic. Pomysł „żywej szopki” zrodził się, gdy wybudowano scenę na placu Ochotniczej Straży Pożarnej. To już drugi raz, gdy Orszak Trzech Króli miał tam swój finał. Tradycja „żywych szopek” sięga średniowiecza. Po raz pierwszy taką szopkę zorganizował w 1223 r. we włoskim Greccio św. Franciszek z Asyżu. Chciał w ten sposób pokazać prostotę, ubóstwo i pokorę, które towarzyszyły przychodzącemu na świat Chrystusowi.

Świętowanie zakończyło się wspólnym kolędowaniem przy szopce z kubkiem gorącej herbaty i pysznym domowym ciastem, przygotowanym przez panie z Koła Gospodyń Wiejskich. O bezpieczeństwo w czasie uroczystości zadbali strażacy OSP Witkowice.

Ks. Stanisław Lipowski złożył gorące podziękowania wszystkim, którzy zaangażowali się w organizację tegorocznego Orszaku Trzech Króli.


galeria zdjęć⇓

Opublikowano 6 stycznia 2018

Facebook